Wietnam. Jak się dogadać, gdzie jeść i się upić, czyli praktyczne wskazówki od polskich podróżników

Wietnam i jego uroki – jest to miejsce, w którym można, a nawet wypada jeść z wózków oraz budek rozstawionych przy ulicy, warto wypić świeże piwko na chodniku i zagadać do przyjaźnie wyglądających mieszkańców. Bywa tak, że czasem łatwiej dogadać się po rosyjsku niż po angielsku, ale istnieje też duże prawdopodobieństwo, że pomogą oni nam trafić w najbardziej autentyczne oraz ciekawe miejsca, o których nie ma mowy w przewodnikach. Poniżej znajdziesz kilka praktycznych wskazówek, dotyczących wyjazdu do Wietnamu.

Zacznijmy od tego, kiedy najlepiej jest odwiedzić Wietnam? No cóż, dużo zależy od tego, którą część Wietnamu chcemy odwiedzić. Trzeba wziąć pod uwagę rozległość kraju, kiedy tego samego dnia na południu może być trzydzieści stopni, a na wyżej położonych rejonach północnego Wietnamu może nawet padać śnieg. Dużo osób uważa, że najlepszy okres na wakacje w Wietnamie to miesiące od listopada do marca, ze względu na największe szanse słonecznej pogody. Jednak reguły nie ma, ale nawet zła pogoda nie jest w stanie zepsuć pobytu w Wietnamie, ponieważ przy dobrym nastawieniu można się nim cieszyć także w trakcie deszczu.

Interesującą kwestią jest również to czy turyści o wrażliwych żołądkach mogą próbować tutejszego street foods? Odpowiedź brzmi zdecydowanie – tak. Dopiero, kiedy przestawicie się na street food (który jest przy okazji tańszy) to zaczniecie poznawać prawdziwy Wietnam. W ten sposób macie szansę na spróbowanie prawdziwych rarytasów oraz poznanie ciekawych ludzi. Wbrew pozorom nie jest tak łatwo się rozchorować po street foodzie, więc możemy go jeść ze spokojem. Jednak jeśli mowa o wrażliwych żołądkach to większym problemem są Wietnamczycy wymiotujący w autobusach. No cóż, niestety w każdym autobusie trafia się przynajmniej jeden Wietnamczyk, który najwyraźniej zapomniał zażyć „Aviomarin”. W przypadku, gdy siedzimy od niego z daleka to możemy mu tylko współczuć, jednak gdy siedzi on tuż obok nas współczuć możemy także i sobie.

Musimy jednak wiedzieć, że scena alkoholowa w Wietnamie jest bardzo ciekawa, a najciekawsze na tej scenie jest piwo. W tej kwestii to wyboru mamy legart oraz pilznery „Sajgon”, „Tiger”, „Hanoi”. A co najlepsze to każda butelka kosztuje równowartość dwóch-trzech złotych i to w restauracjach! Hitem jest także świeże piwo z kija pite na maleńkich taboretach na każdym roku w Ho Chi Minh za równowartość…. No cóż kilkudziesięciu groszy!